07.06.2015

Rozdział drugi

Ill Feeling

NOWY ORLEAN
piątek 14 czerwca 2013 r.
godz. 23:00 (czas lokalny)
,,Teraźniejszość"





Skwierczący dźwięk tańczącego ognia, rozbrzmiał echem, w środku ciemnego lasu. Grupka ludzi z uśmiechem rozmawiała i tańczyła do piosenek, ze staroświeckiego radia na pudle. Stara chatka stała w oddali cała opustoszała, mimo iż spod drzwi, złote ślepia obserwowały ludzi, z intensywnym blaskiem. Dzikie wycie rozdarło ciszę, a granatowy nieboskłon zmienił kolor na ciemno bury. Rdzawobrązowa wilczyca usiadła na drewnianej podłodze, mrużąc swoje lśniące oczy.
 Hayley, proszę uspokój się — poprosiła siwiejąca kobieta, która ze spokojem wymalowanym na twarzy, patrzyła na dzikie zwierzę. — Pełnia minie za okrągłą godzinę, słonko. Szybko minie, nie przesadzaj.
Ogromny srebrny księżyc widniał na niebie, wywołując zmianę w niektórych członkach plemienia. Dzikie wycia nie ustępowały przez najbliższą godzinę, mimo, że stado ogromnych barczystych wilków, znajdowało się dwieście metrów dalej od chaty. Hayley wyczuwała ich obecność doskonale, i słyszała chaotyczne myśli.
 Pełnia się już kończy — oświadczyła zmartwiona kobieta. — Za trzy, dwie, jedną — postukała palcem wskazującym zegarek, na swojej ręce. — Już.
Ciszę, po raz kolejny tego wieczoru, rozdarł przerażający krzyk i dźwięk łamanych kości. Wilk liniał, a ciało odzyskiwało swój prawdziwy kształt. Złote ślepia zniknęły, a na ich miejscu znalazły się ciemne hebanowe oczy. Skóra pokryta zwierzęcą sierścią zmieniła się na aksamitny karmelowy odcień, gładkiego naskórka. Długie brązowe włosy opadły kaskadami na odsłonięte ramiona.
 Masz — powiedziała cicho kobieta podając jej bawełniany kocyk, który sama uszyła. — Przykryj się tym, słonko.
Dziewczyna posłała wdzięczny uśmiech staruszce i szybko owinęła się kocem, wstając z kolan do pionu. Zerknęła na zamknięte drzwi. Wiedziała, że nie wolno jej było wychodzić pod czas niedokończonej pełni. Spokojnym krokiem przeszła wzdłuż pomieszczenia podchodząc do drzwi, marszcząc brwi, chwyciła za drewnianą klamkę. Skrzypnięcie brzdękło w uszach Hayley, a czarna mgła otoczyła ją. Krzyk uwiązł w jej gardle, gdy nie widzialne dłonie chwyciły ją za tętnicę. Ostatnie co widziała przed swoimi oczami, była to spora grupka ludzi, która patrzyła na nią intensywnie z uniesioną prawą ręką w górze, skierowaną w jej stronę. Wiedziała kim byli i mimo tego, że powinna się bać, nie potrafiła, bo przeczucie twierdziło, że jest bezpieczna.
 Wiedźmy — wyszeptała nim straciła przytomność, padając na podłogę w progu starej chaty.




MYSTIC FALLS 
sobota, 15 czerwca 2013 r.
godz. 01:00 (czas lokalny)
„Teraźniejszość"

fefe dobson - i want you


Mystic Grill wypełniała głośna muzyka, a grupka pijanych ludzi wychodziła z budynku, przewracając się o własne nogi. Ulice przysłaniały samochody, a kolorowe neony rozświetlały ściany budynków. Uśmiechnięci bracia Salvatore weszli do zbiorowiska, wtapiając się w ludzi. Mimo iż ich oczy lśniły nienaturalną czerwienią, każdy przyziemny mógł pomyśleć, że to przez światło jarzeniówek. Jednak nikt by nie potrafił wyjaśnić białych, ostrych, wystających im spod warg, kłów, które ociekały krwią.
— Nie wierzę, że mój święty braciszek żłopie ludzką krew. Znudziły ci się bambi? — zapytał drwiąco Damon, który z dzikim uśmiechem, obserwował tańczące dziewczyny. — A może to ma jakiś związek z naszą blondyneczką, Steffy?
— Wiesz, Damon. To nie twój interes, zwłaszcza, gdy zdradzasz Elenę — odezwał się chłodno Stefano, który z mordem w oczach, patrzył na starszego brata. Jak to możliwe było, że łączyły ich więzy krwi? W niczym nie przypominali braci.
 Nie zdradzam Eleny — zaprzeczył uśmiechając się do przechodzącej tuż obok niego, brunetki, która przypadkiem otarła się o jego ramię. — Tylko korzystam z życia. Po za tym, nie spałem z żadną inną, prócz Eleny. A teraz mów. Interesuje mnie, co zmieniło mojego młodszego braciszka, na lepsze! — zawołał cicho, nachylając się nad stolikiem.
 Chyba na gorsze — mruknął głos za nimi, a pomiędzy ich ramionami, wysunęła się głowa pierwotnej wampirzycy. — Też jestem tego ciekawa, któż to taki, zmienił naszego Stefana?
 Rebekah... — westchnął przeciągle młodszy z wampirów i na jego nieszczęście, dziewczyna przysiadła się do nich, z uśmiechem na ustach, stawiając na stoliku pełną butelkę burbon'u. — Co tutaj robisz?
 Przyszłam do baru, tutaj chyba mnie nie wyrzucisz, prawda? — wyszeptała, mrużąc oczy. Ubrana była w srebrną sukienkę, z cięciem przy udzie, gdzie było widać kawałek koronkowego gorsetu.
 Oh, czyżbyś dostała kosza od mojego braciszka? Co za smutna historia — prychnął Damon, opierając się na luzie o kanapę. Siedząc po środku Rebekah patrzyła intensywnie na Stefana, który myślami krążył wokół starej przyjaciółki. — A teraz Stefan, mów co masz mówić. Kto ci tak namącił w głowie?
— Caroline — zmarszczył nos czując wstyd, a jego policzki momentalnie się zaczerwieniły.
  Wiedziałem, że to za sprawą naszej blondyneczki — podniósł szklankę do ust i wypił za jednym ruchem całą zawartość. — Za mnie. Za ciebie Stef. I za naszą słodką seksowną blondyneczkę.
 Masz na myśli, tą głupią Forbes, za którą latał Nik, jak tutaj był? — zdegustowana zgarbiła się i otrzepała z dreszczy obrzydzenia. Nie przepadała z Forbes która zniszczyła kompletnie jej brata, Klausa. Od dwóch lat, cierpiał przez to jak go potraktowała, chociaż nie wiedziała co się stało, czuła, że to była jej wina. To jej imię wymienił, gdy spytała się co go tak rozzłościło, że zaczął demolować dom. Spojrzała z rezerwą na blondyna który speszony utrzymywał wzrok na stoliku. Zachowywał się jak zakochany nastolatek. — Myślałam, że masz lepszy gust.
— Boli cię to, że wybrał Blondie, niż ciebie barbie Klaus? — zadrwił Damon, czym rozzłościł pierwotną, która skręciła mu jednym ruchem kark. Jego głowa bezwiednie uderzyła o stolik, krusząc lekko marmurową część mebla.





NOWY ORLEAN

sobota, 15 czerwca 2013 r.
godz. 07:00 (czas lokalny)
„Teraźniejszość"





Spokojne płynne dźwięki fortepianu, pieściły uszy najstarszego z pierwotnych, a jego palce zgrabnie dotykały klawisze instrumentu. Ze skupieniem na twarzy, przysłuchiwał się utworowi, który sam skomponował dla swojej dawnej miłości, Kateriny Petrovy - jednego z sobowtórów, który będąc człowiekiem, wywołała w nim tyle uczuć i mimo jej przemiany w wampira, wciąż widział tą biedną, słodką, chorującą córkę pastora.
  A ty wciąż grasz i grasz. Elijah, rozerwij się jakoś — stwierdził chłodno głos za jego plecami. — Jesteś w Nowym Orleanie, czy to nie powód do świętowania?
 Niklaus — westchnął i czym prędzej zamknął fortepian, ucinając swoją chwilę spokoju. — To nie ty, powinieneś się teraz wściekać, na Marcela? Przecież chciałeś być królem, czyż nie? Odmieniło ci się, po zwiedzaniu miasta? — prychnął rozżalony, podwijając rękawy swojej flanelowej koszuli.
 Oczywiście, że nie, Elijah. Wątpisz we mnie? — zaśmiał się sztucznie i podszedł do brata, sycząc przez zęby. — Tworzę plan obalenia jego rządów. I nie obchodzi mnie to, czy będziesz brał w tym udział, czy nie. Wygram to, zobaczysz— odwrócił się do niego plecami, kierując swój wzrok na stół, ze swoimi obrazami. Na kilku z nich była ona, młoda wampirzyca o bladych blond lokach.
 Co was łączyło? Bo patrząc na to, że nie ma jej tutaj, a ciebie w Mystic Falls, lepiej określić to jako czas przeszły — wyjaśnił z zaciekawionym błyskiem w oku.
Niklaus zmarszczył brwi, nie wiedząc dokładnie o co chodzi. Nigdy nie rozmawiał z bratem o swoich związkach, bo wprawdzie, nigdy ich nie miał. Jedynie tylko durne przywiązania. Z Caroline było podobnie, tylko, że ta irytująca, choć urocza istotka wlazła mu pod skórę i nie chciała wyjść. Nie mógł o niej do końca zapomnieć. Zawsze natrafiała się chwila słabości, gdy wspomniał jej uśmiech, blask w oku i te złośliwości pod jego adresem, które ulatywały z jej ust. Łączyło go z nią pewnego rodzaju sire-bond, tylko dosyć naturalniejsza niż przywiązanie, czy miłość z powodu wymieniania się krwi.
— Wprawdzie, to nie wiele, Elijah — stwierdziła chłodno hybryda. — Nie twój interes. Nie przypominam sobie, bym interesował się twoimi znajomymi.
 Prawda, nie mój. Jesteś dorosły od jakiegoś tysiąca lat, ale interesuje mnie, co ta młoda wampirzyca, z tobą zrobiła. Wiesz, w Mystic Falls nie dawałeś po sobie poznać, że masz jakiś plan, gdy spędzałeś z nią swój wolny czas.
 Bo tak było, bracie — podszedł do całkiem sporego baru. Wyciągnął starą whisky i nalał sobie do szklanki, nalewając również odrobinę do drugiej, którą podał starszemu bratu. —  Nie miałem planu. Cieszyłem się jej towarzystwem, po za tym wiedziałem, że im więcej spędza ze mną czasu, tym coraz bardziej się do mnie przekonuje. A, że gang Scooby-Doo nie potrafił wymyślić dobrego planu — prychnął. — wysyłali ją do mnie jako rozpraszacz.
— Rozpraszacz? — powtórzył wampir z rozbawieniem, opierając się o fortepian, swoim biodrem. — Nie przeszkadzało ci to, że udawała? Że przychodziła tylko w tej sprawie?
—  Dlaczego miałoby? — zapytał szybko, nie oczekując odpowiedzi. — Była przy mnie. Cieszyłem się tym i czerpałem z tego tymczasowe szczęście, dopóki ktoś tego nie zniszczył. Jej przyjaciele, wymyślali takie plany, w których zazwyczaj polegali, a Tyler, moja pierwsza udana hybryda, chłopak Caroline, znienawidził mnie z całego serca.
— Dlaczego cię nienawidził? — zainteresowanie na twarzy Elijah'a, było czymś niespotykanym. Zwykle w nawyku miał swoją obojętną minę lub chłodny wyraz twarzy. — Co zrobiłeś, że ten młodzieniec chciał cię zabić, wielokrotnie?
 Zabiłem mu matkę i ojca. Zyskałem uwagę Caroline, za co wściekał się równie mocno, co przez stratę rodziców — zaśmiał się. — Biedaczek, naprawdę mnie nienawidził. Miał takie rozbite ego.
 Jeszcze jedno pytanie. Dlaczego stwierdziłeś, że Cię nienawidził? Wybaczył Ci? W co oczywiście wątpię, po tym wszystkim, co zrobiłeś.
 Nie żyje. Zabiłem go — uśmiechnięta twarz Klausa stężała, a na jej miejscu ukazała się rezerwa. Nie myślał, a działał pod wpływem impulsu, gdy zabijał młodego Lockwood'a. Nie wiedział, że skutki tego czynu, będą tak ogromne, ale wiadomość, że to zabiło jego Caroline, doprowadzało go do wściekłości. Nie chciał zniszczyć jej dobra, światła i poczucia bezpieczeństwa, i choć obiecał jej, że Tyler'owi nic się nie stanie po powrocie do Mystic Falls, to i tak go zabił. Zawiódł jej zaufanie. — Nie chcę o tym gadać, wychodzę — dopił resztkę alkoholu w szklance i wstał z czerwonego fotela.
— Dlatego jej tutaj nie ma —  stwierdził bezdusznie pierwotny. — Nienawidzi cie teraz. Niech zgadnę. Nakrzyczała na ciebie, żebyś się wyniósł z Mystic Falls.
— Nie — zaprzeczył marszcząc czoło. — Skręciła mi kark.
 Gratuluję, Niklaus. Sam prosisz się o kłopoty. Ale wątpię, by tak młoda wampirzyca była wstanie zabić kogoś takiego, jak ty, bracie. Ja się starałem i nie wyszło.
 Nie znasz jej. Wygląda jak anioł — wyszeptał załamanym głosem, po raz pierwszy ukazując przy tym, że naprawdę przywiązał się do tej wampirzycy. — ale jest diabłem. Nie wiesz jaka jest. Potrafi mnie rozgryźć i zranić tak mocno, jak nikt inny — spiął mięśnie i westchnął głęboko. — Jest idealna — zniknął za drzwiami, zostawiając brata samego z oniemiałą miną.
— Niklaus... — zaczął gorzko Elijah, zakładając marynarkę na ramiona, by zaraz zamknąć usta, gdy Klaus przerwał mu to, co chciał powiedzieć.
— Tak samo mocno zraniona co ja. Tak samo podobna.



CHICAGO
sobota 15 czerwca 2013 r.
godz. 12:13 (czas lokalny)
„Teraźniejszość"





Dźwięki metalu leciały z radia samochodowego, wypełniając go od środka. Czarne Porsche 911 sunęło zatłoczoną drogą, a siedząca w nim blondynka z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, wystukiwała rym dłonią o zamszową kierownicę. Zjechała na pobocze, patrząc przed siebie z uśmiechem. Wysoka brunetka mroziła ją wzrokiem, uśmiechając się, uśmiechem godnego samego szatana.
 Spóźniłaś się — warknęła szorstko, wsiadając do samochodu. — Mogę wiedzieć, dlaczego?
 Nie możesz — wampirzyca odwróciła się w jej stronę, szepcząc cicho na odsłonięte ucho. — Schowek. Biała koperta — skinęła głową, odwracając szybko wzrok na jezdnię. Prowadziła samochód pełna skupienia, mimo, że wyglądała na zrelaksowaną, była spięta czym świadczyła zaciśnięta żuchwa. Czekała na to co powie Corinne. Dźwięk dartego papieru rozbrzmiał w jej głowie i z cichym westchnieniem, docisnęła pedał gazu.
— Czy to...? — zapytała niepewnie wiedźma, mrużąc oczy na blondynkę.
— Tak — przytaknęła i zacisnęła zęby. — To księga nieumarłych.



    Witam, kochani. I jak tam długi weekend? Mi szybko minął, nawet nie zauważyłam kiedy. Szkoda, ale nie ważne, teraz co do rozdziału. Jestem z niego zadowolona, chociaż nie wiedziałam jak napisać nie które rzeczy. Macie scenę z Hayley, bo wprowadzi coś ważnego do opowiadania. Jest też scena Elijah/Klaus i ich rozmowa na temat związków. Huehue. Scena Damon/Rebekah/Stefan miała być zabawna, ale raczej nie wyszła, a szkoda. I scena z naszą miss Mystic Falls, Caroline wraz z nową postacią, Corinne.
    Czekam na wasze szczere opinie. Jeśli znajdziecie jakieś błędy to mi wypiszcie, ale jeśli chodzi o przecinki to sobie darujcie, bo nie nauczę się ich za cholerę. Ach, bo bym zapomniała. Rozdziały postaram się dodawać w każdą niedzielę gdzieś koło 22-24 godz. Wcześniej nie będę miała zapewne czasu, ale nigdy nie wiadomo.
    Pozdrawiam :*
    xoxo, elose <3

14 komentarzy:

  1. Warto było czekać :D Rozdział cudo ;) Kocham Elijah i Klausa oraz te ich rozmowy, zarówno w serialu, jak i u Ciebie :P Rebekah pokazała pazur ;)
    Mam nadzieję, że czas do przyszłej niedzieli i kolejnej części opowiadania zleci szybko ;)
    Pozdrawiam :*
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ci za komentarz i to jeszcze tak szybko. Cieszę się, jak nie wiem co. To dobrze, że się podoba. No cóż, mimo, że nawet nie zaczęłam pisać kolejnego rozdziału, to też się nie mogę doczekać niedzieli.
      Pozdrawiam gorąco i tulę :*
      xoxo, elose <3

      Usuń
  2. Kochana to co tutaj napisałaś jest...zajebiste! <3 Nie przepraszam, to za małe słowo ;) Rozmowa Klausa z Elijah'em świetna! Kurcze, zawsze mi czegoś brakowało w nie których opowiadaniach i już wiem co to było...chciałam przeczytać gdzieś o Klausie, który mówi o swoich emocjach, odczuciach, to co ty napisałaś jest strzałem w dziesiątkę :) Mam nadzieję, że to nie pierwsza ich taka rozmowa :) Co do reszty to ciekawie choć na razie to nie wiadomo za bardzo o co chodzi, ale to i lepiej bo jeszcze zdąży się wszystko porozkręcać :) Co do błędów...jak mogłam patrzeć na błędy skoro przesiąkłam twoim opowiadaniem dogłębnie ;D Nie przejmuj się ja też nie mam głowy do tych przecinków ^^ Wiesz co tak sobie myślę i proszę cię nie zrozum mnie źle, ale chciałabym u ciebie zobaczyć coś takiego, że jestem np. jakaś impreza i tam Caroline i Klaus razem, na tej samej imprezie *.* To by bylo mocne ;) A moj pomysl stad, ze ogl. u Ciebie filmik i tam była właśnie impreza i tak mnie to jakoś zainspirowało :) Ech, obawiam się że nie wytrzymam do niedzieli, no ale co poradzić, na pewno będzie warto ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ci kochana za komentarz. Aww <3

      To miło, że w końcu to znalazłaś i to jeszcze u mnie. A sama jestem zamknięta i nie gadam o uczuciach, to chciałam jednak by Klaus pokazał tą swoją zranioną przez życie stronę. Przesiąknięta dogłębnie aż mi gorąco z tego nadmiaru emocji przez twój komentarz. Co do filmiku to jest mini spoiler tego co będzie się działo. No wiesz, imprezka, Klaroline i tortury Hayley. Po staram się nie zawieźć kolejnym rozdziałem, bo sądzę, że warto na niego czekać, dużo się dowiemy ^^

      Pozdrawiam i tulę :*
      xoxo, elose <3

      Usuń
    2. przepraszam że ci tak tutaj spamuję, ale nie mogę się oprzeć haha xD No i bardzo dobrze zrobiłaś, jestem z Ciebie dumna:* Szczerze? To czytałam dzisiaj twój rozdział 3 razy + fajnie się wpasowałaś w ten filmik..mam nadzieję że pójdziesz na całość z rozdziałem, tak jak w tym filmiku :D Tak po za tym świetna muzyka jest do niego :) Trzymam cię za słowo ^^ Mam pytanie: kiedy masz czas na gg ? :D

      Usuń
    3. Cieszę się, że pasuje muzyka do rozdziału, bo wiesz, ja mam inne wyczucie niż inni. Mój tato twierdzi, że jestem jak stara baba, słucham Jazzu i jakichś starych piosenek, niż jego pop'ów. Huehue. Przeczytałaś 3 razy, to ja jestem dumna, a nie na odwrót. A postaram się pójść na całość, jeszcze się okaże jak to wyjdzie w "praniu". Jasne, pisz śmiało, a na pewno odpiszę. Mnie się często nudzi, więc z przyjemnością popiszę <3
      xoxo, elose <3

      Usuń
  3. Rozdział już w czwartek :) http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, nie mogę się doczekać. <3

      Usuń
  4. Jezu dziewczyno! Kocham Cię! Corinne to jest wiedźma, tak? Będzie się działo! Boże, dałaś mi małego spojlera w formie tego filmiku i teraz nie mogę się doczekać! Widać że Caroline ma pazura i dobrze bo taką ją kocham! Tylko teraz czekam na mojego nejciaka którego mi obiecałaś! Czekam na kolejny rozdział!
    Twoja Kropikowa (żona nejciaka) <3

    + sprawdź skrzynkę pocztową <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropikowa, jednak wpadłaś <3

      Tak Corinne jest wiedźmą, ale taką początkującą. Tak, Caroline bez człowieczeństwa nawet w serialu jest świetna, po za tym do twarzy jej w tym, tak samo jak z człowieczeństwem. Oj, nejciak pojawi się, więc trzymaj emocje na wodzy ;)
      Pozdrawiam :*
      xoxo, elose <3

      + sprawdziłam i dziękuję, jest śliczne <3

      Usuń
  5. Przepraszam ,że nie skomentował wcześniejszego rozdziału Ale to jest genialne ! Scena Klausa i Elijah to po prostu mistrzostwo <3 Wiem ,że to dziwne ale kpcham sceny DamonxRebekah :3 Przepraszam że się nie rozpisuję , ale ten rozdział jest Cudowny ;)
    czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuje za komentarz! Nie ważna jest długość. Ważna dla mnie jest wasza opinia która pozwala mi się rozwijać w mojej pasji. Cieszę się, że scena Klausa i Elijah'y ci się podoba, mogę obiecać, że będzie ich więcej. Więcej Damon i Rebekah zanotowałam, jeśli podoba ci się ta para z przyjemnością coś o nich dodam do historii :>
      Pozdrawiam :*
      xoxo, elose <3

      Usuń
  6. Rozdział drugi, a ja już kocham tego bloga! Rebekah jeszcze bardziej namiesza w życiu Stefana, jestem tego pewna. W jakimś stopniu do siebie pasują, ale młodszego Salvatore'a lubię też z Eleną. No cóż, zobaczymy, jak to będzie.
    Zrobiło mi się szkoda Hayley. Każdego miesiąca musi przeżywać istne piekło, nie chciałabym znaleźć się na jej miejscu.
    Aww, Klaus tęskni za Care! Ale niestety, kolego, zasłużyłeś sobie na całą nienawiść, jaką ta cię darzy. Mimo tego ogromnie im kibicuję, są bezkonkurencyjni!
    A Elijah? Jego i Katherine łączy specyficzna więź, kocha ją... pytanie tylko czy z wzajemnością.
    Idę do kolejnego.

    L x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rebekah namiesza i to nawet bardzo w uczuciach Steff'ego. Ja też lubię Stelenę, zawsze ich shippowałam w serialu, a w książce, no cóż też! Oj zobaczymy, zobaczymy.
      Ja nigdy nie lubiłam Hayley, ale postanowiłam nie robić z niej takiej wrednej hołoty. Też bym nie chciała, to musi być strasznie bolesne odczucie.
      Klaus zdecydowanie zasłużył, a na dodatek obiecał i nie dotrzymał słowa. A niby to taki "człowiek" słowny. Oj bezkonkurencyjni to są. Klaroline forever. W 100% się zgadzam!
      Łączy więź od 400 lat, ale kto powiedział czy to prawdziwe uczucie? I o to jest pytanie: kocha czy nie kocha? Miejmy nadzieję, że w końcu się dowiemy.
      W takim razie będę czekać w następnym na ciebie!
      xoxo, elose

      Usuń